W życiu większości użytkowników FORD’ów przychodzi moment, w którym muszą się zastanowić czy użytkowany samochód nadaje się jeszcze do naprawy, czy też lepszą opcją będzie jego złomowanie. W przypadku mojego Escorta potencjalnym powodem do zlomowania mogła być korozja podłuznic tylnych i kilka innych mniejszych usterek, jednak zdecydowałem się go ‘reanimować”. Dlaczego? Bo zbyt dużo rzeczy było już w tym aucie zrobionych, żeby móc go teraz “ot tak” wyzłomować, nie mając szans na odzyskanie nawet części zainwestowanych pieniędzy. Zgodnie z nowymi przepisami o złomowaniu pojazdów nie mógłbym zostawić sobie praktycznie żadnych części, co oznaczałoby że skrzynia, silnik, chłodnica i wszystko inne musiałoby trafić “na przetop” mimo, że mogłyby te elementy jeszcze trochę pojeździć.
Na szczęście znajomemu blacharzowi zwolnił się termin i udało mi się tam auto wcisnąć – swoją drogą, gdybym nie skorzystał “z polecenia” przy wyborze ludzi, którzy w zeszłym roku robili całą blacharkę w fordzie (wymiana progów, błotnika, spawanie podłużnic, błotnika itp. – generalnie – walka z korozją) to pewnie nie musiałbym teraz dwa tych podłużnic reperować. O ile robota “na wierzchu” została zrobiona w miarę dobrze, o tyle wszystko “od spodu” woła o pomstę do nieba. W każdym razie – jako że zdecydowałem się na “reanimację” pozostał jeszcze wybór sposobu naprawy. Wersja a) to był zakup nowych podłużnic, jednakże ze względu na to że te “nowe’ są zrobione z 1 mm blachy, stwierdziłem że zdecyduję się na opcję b) czyli spawanie z 2 mm blachy. W tej opcji te podłużnice, przy złomowaniu auta, będzie można wyciąć i wsadzić do następnego, bo ich trwałość na pewno przekroczy trwałość pozostałej części “budy’ Escorta.
Trzeba tu jeszcze napisać o samej jakości wykonania Escortów. Jest tragiczna. Inżynierowie i pracownicy FORDa z Saarlouis którzy “popełnili” te samochody powinni udać się na pielgrzymkę do San Vincente w Hiszpanii, dokonując po drodze aktu samobiczowania.
Blacha z której budowano te samochody to jakieś odpady poprodukcyjne po Fordach Mondeo, które – produkowane głównie w Kolonii – miały o wiele lepszą jakość wykonania i montażu. Zresztą o tym jaką trwałość przewidziano dla Escorta może świadczyć sam fakt montażu pięciocyfrowego licznika kilometrów, który po dojściu do 99.999 km obraca się spowrotem na 00000 – i jedziemy (przy odrobinie pewnej ilości szczęścia) dalej.. .







