Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

Stara miłość nie rdzewieje... Wyróżniony

Mitsubishi Galant E3x Mitsubishi Galant E3x

Galant VR-4Parę lat temu miałem przyjemność być właścicielem Mitsubishi Galanta, a raczej Galantów, bo było ich kilka w różnych wersjach. Zaczęło się od kanciatego E15, później różne wersje E3x, wraz z najmocniejszą dostępną na rynku polskim GTi Dynamic. Niestety, jak dotąd nie spełniło się moje "marzenie" o posiadaniu pełnej wersji VR-4. Nie takiej grzebanej, przerabianej z Dynamic-4 bądź GTi 4x4, a prawdziwego, rajdowego VR.
Prawdziwy VR-4 pierwszej generacji dysponował 2 litrowym, turbodoładowanym silnikiem o mocy 195-240 koni, napędem na wszystkie koła, tylną osią skrętną oraz - w niektórych wersjach - elektronicznie kontrolowanym, pneumatycznym zawieszeniem.
W zasadzie na tym można by skończyć wywód, ale akurat w Galantach najmniej ważne są dane techniczne. Te auta mają duszę. Czasem wredną, jak te moje - które mnie wypompowały z pieniędzy do ostatka. 
Mimo tego do dzisiaj jak widzę Gala w dobrym stanie, niezależnie czy z 150 konnym benzynowym silnikiem, czy 75 konnym dieslem zawsze się obracam. Przypomina mi się wygoda tego samochodu, przyjemność z jazdy, wygodne fotele i przemyślane rozwiązania. Japończycy może nawalili pod maskę elektroniki na kilogramy, ale do wszystkiego było logiczne dojście, i nie było kretyńskich rozwiązań takich jak np. dokręcanie miski olejowej od strony skrzyni biegów (FORD), puszczenie pompy hamulcowej na pasku (!!!! - Citroen - strzela pasek klinowy i nie mamy hamulców!) czy też różnego rodzaju niedoróbek.

Podczas mojego jedynego wypadku, czołówki spowodowanej przez dziadka kierującego VW Polo który nie zauważył zwężenia drogi i znaku "ustąp pierwszeństwa" Galant wybronił mnie od jakichkolwiek obrażeń. Polo, mimo że nowe i wyposażone w poduszki powietrzne i inne rozwiązania wyglądało po wypadku jak sprasowany maluch, kierowca miał przednie koło pod nogami, a pasażer - wstrząs mózgu.
Podsumowując - powiedzenie "stara miłośc nie rdzewieje" ma w moim przypadku 100% trafność. Mimo awarii, których wydawało mi się że Galant zaliczył dużo (bo nie jeździłem wtedy jeszcze Fordem), mimo kosztów utrzymania... kupiłbym go jeszcze raz. I jeszcze raz.
A jeśli kiedyś dojdę do większych pieniędzy, ściągnę sobie VR-4 ze Stanów, i będe nim jeździł tylko od święta, częściej go woskując i pucując niż wyjeżdżając z garażu.
Poniżej parę fotek... moich galantów i prawdziwego VR-4

Moje pierwsze Galanty - E15A i E33A

Jeszcze przed malowaniem... (w środku)

 
Ten został

  mój Galant po malowaniu

 
pod domem

 
prawdziwe VR-4


Prawdziwy Galant VR-4

VR4 na rajdzie

no i tutaj bonus dla wytrwałych : parę filmików demonstrujących możliwości auta:

Artykuły powiązane

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Wybrane wpisy

Sprzęt

Jaki rower kupić?

Jaki rower kupić?

14 marzec, 2015

Podstawowe pytanie na które należy sobie odpowiedzieć przed kupnem roweru to "do czego pot...

Blog

Fitnessowe pierdololo: Tabata

Fitnessowe pierdololo: Tabata

14 styczeń, 2015

Tabata to jeden z najpopularniejszych (przynajmniej w teorii) programów treningowych. Patr...

Blog

Jaka jest Twoja wymówka?

Jaka jest Twoja wymówka?

17 wrzesień, 2014

Wbiegnięcie kilku pięter po schodach sprawia Ci problem, po założeniu spodni nad paskiem z...

Blog

Facebook - Twój codzienny Test Inteligencji.

Facebook - Twój codzienny Test…

23 styczeń, 2012

Facebook. 800 + milionów aktywnych użytkowników, miliardy informacji przekazywanych w ciąg...