| Prezydentowi gratulujemy! |
|
|
|
| Wpisany przez Dorian Rochowski |
| czwartek, 04 marca 2010 00:26 |
|
Jazda samochodem po Jaroszowicach i Wygorzelu również nie wygląda lepiej. Objazdy i "pseudo-objazdy", a do tego gigantyczne dziury w drogach, które są dosłownie wszędzie. Nie dalej niż w listopadzie ojciec urwał w swoim aucie koło, ja miesiąc temu rozbiłem miskę olejową, znajomy skasował miskę w Mercu SLK, wiele osób urwało koła, przebiło opony, zniszczyło felgi. Praktycznie każdy samochód ma zawieszenie do remontu, a dodatkowe atrakcje zapewniają kierowcy z firm budujących kanalizację. Pewnemu mieszkańcowi ul. Jaroszowickiej najpierw koparką rozorano jeden bok, a ostatnio, parę dni temu, tir przejechał mu po zderzaku, błotniku i przyhaczył kawałek drzwi. Jako mieszkańcy, możemy również podziękować za rewelacyjną metodę zamykania dróg, dzieki którym często ludzie marnowali czas. Od samego początku, robotnicy chętnie używali znaku "zakaz poruszania się pojazdów mechanicznych", mimo że warunki tego nie usprawiedliwiały - prace nie były prowadzone, bądź droga była przejezdna, w związku z czym ludzie przyzyczaili się do ignorowania tych znaków, bo któż chciałby nadrabiać 5 km tylko po to żeby ominąć nic nie znaczący znak? Dzięki temu miasto umywało ręce od uszkodzeń samochodów, na które byli mieszkańcy narażeni skracając sobie drogę, bo jak tu domagać się odszkodowania kiedy uszkodziło się auto na teoretycznie zamkniętym odcinku? Swoją drogą - objazd ulicą Kościelną jeszcze do niedawna był przejezdny tylko dla najwyżej zawieszonych samochodów oraz terenówek, bo przy 15-20 cm dziurach i koleinach przejechanie zwykłym samochodem było nierealne. W pewnym momencie droga była w tak złym stanie, że nawet ciężarówki i budowlańcy zaczęli jeździć polną drogą, prowadzącą pod lasem, bo było to jedyne przejezdne połączenie między Jaroszowicami a Wygorzelem. O tym jak solidnie prowadzone są roboty może świadczyć to, że w niektórych miejscach te same odcinki były kładzione wielokrotnie, bo okazywało się, że brakowało spadów, bądź coś innego się nie zgadzało. W miejscach, gdzie położono asfalt, studzienki nierzadko wyraźnie wystają ponad drogę, a tam gdzie go nie położono - jest jedno wielkie bagno i dziury. Na ul. Dworskiej od kilku miesięcy nie pracowała żadna ekipa, a mimo to nie ma śladu asfaltu, zostawiono całą masę sporych dziur, a do tego pobliską łąkę zamieniono w bagno. Totalne. A poniżej - parę fotek ze stanem okolicy na dzień 1 marca:
|
| Poprawiony: poniedziałek, 19 kwietnia 2010 23:33 |