|
Wpisany przez Dorian Rochowski
|
|
piątek, 19 lutego 2010 23:15 |
|
Ostatnio cierpię na deficyt czasowy. Znaczny. Stronkę zapuściłem, trochę rzeczy zaległych mi się skumulowało, i będe musiał z tym wszystkim jakoś się poogarniać po weekendzie. Może będę w lepszej formie intelektualnej, bo ostatnio zdarza mi się "zawiesić" i przez pół godziny ślęczeć nad jedną, głupią linijką kodu. Może to przez pogodę. Wczoraj spotkaliśmy się z God's Favorite Drug, zagrają w Tychach w Pretekście 20 marca. Całkiem przyjemną muzykę tworzą, trochę w klimatach Alice in Chains... Plany na weekend - koncert Jędrzeja Kuibiaka, bydgoskiego "dobrzysty" i bluesmana w Pretekście (start 20, wstęp 10 zł), i... w sumie nic ciekawego:). Aha - dodałem galerię z koncertów do strony (tutaj), na razię parę zdjęć, ale będzie więcej. Polecam oglądanie na pełnym ekranie:-)
|
|
Poprawiony: poniedziałek, 08 marca 2010 16:53 |
|
Wpisany przez Dorian Rochowski
|
|
wtorek, 16 lutego 2010 00:36 |
|
"Failure of Research & Development" (porażka przy projektowaniu), bądź też "Fix Or Repair Daily" (naprawiaj lub reperuj codziennie), bądź też... Oj dużo tego. Jest jeszcze kilka rozszerzeń "skrótu" FORD które szczególnie mi przypadły do gustu, i pasują do mojego Escorta. Na pewno odpowiednie jest "First On Rust & Deterioration" (pierwszy w rdzewieniu i utracie wartości) jak i czytane od tyłu, "Driver Returns On Foot" (kierowca wraca piechotą). Z Escortem walczę już, z wielką pomocą Szymona, któryś dzień z rzędu, z bardzo prozaicznego powodu - uszkodzenia miski olejowej. W większości normalnych samochodów, wymiana miski polega na wjechaniu na kanał, spuszczeniu oleju, odkręcniu 10-12 śrub trzymających miskę olejową od spodu silnika, zdjęciu miski, założeniu nowej wraz z nową uszczelką, doszczelnieniu silikonem i przykręceniu miski. Cała taka zabawa trwa maksimum godzinę dla jednej, niewprawionej w "mechanicznych" bojach osoby. Ale nie, FORD musiał wymyśleć inaczej. Jakiś wspaniałomyślny inzynier stwierdził, że te kilkanaście śrub od spodu nie wystarczy. Dokręćmy jeszcze miskę z boku! Najlepiej tam, gdzie nikt nie zagląda - pod kołem zamachowym! Tak, to genialny pomysł! Jak wymyślił, tak zrobił, dzięki czemu wymiana miski olejowej w Escorcie polega na rozebraniu dosłownie połowy auta. Żeby dostać się do 4 ostatnich śrub mocujących miskę od strony skrzyni biegów, trzeba tą skrzynię wyciągnąć, a co z tym się wiąże - trzeba najpierw:
|
|
Wpisany przez Dorian Rochowski
|
|
środa, 10 lutego 2010 00:28 |
|
Pozytywne nastawienie to hasło minionego dnia. Wcielone w życie. Mimo wszystko i na pohybel zarówno tym, zrodzonym z nieprawego łoża, jak i życiu, które ostatnio się na mnie uwzięło. Nie poddaję się, mimo tego, że od początku roku tylko na 1 koncercie zarobiliśmy jakąkolwiek kasę, a na pozostałych "popłynęliśmy" w większym lub mniejszym stopniu. Nie ważne jest też to, że zgubienie przeze mnie kluczy (pierwszy raz w życiu) kosztowało mnie 250 zł, i to, że w sobotę rozbiłem miskę olejową w Escorcie na studzience kanalizacyjnej, wokół której teren opadł bo tak zajebiście buduje się u nas drogi. I nie ma znaczenia to, że Escort jest zaprojektowany przez idiotę, który wymyślił, że fajnie będzie przykręcić miskę olejową od strony skrzyni biegów, którą teraz trzeba całkowicie wyciągnąć, łącznie ze sprzęgłem i kołem zamachowym, za co pewnie zabiorę się jutro lub pojutrze. Koncert Normalsów - kolejna, kilkusetzłotowa wtopa, to również nie powód do zalamywania rąk, tylko do tego, żeby przemyśleć działania, skupić się na tym, co ma szansę przynieść nam jakieś wymierne efekty, i co przyniesie nam korzyści finansowe. To jest trochę czarny humor, ale jeśli jedyne co ma pozostać po naszej agencji to dobre wrażenie, pozostawione w klubach, u artystów i wśród ludzi obecnych na koncertach - niech tak będzie. Możliwe, że całkiem przebranżowimy się na robienie stron www albo doradztwo GIS'owe. Poradzimy sobie w ten czy inny sposób. Podobnie nie przeraża mnie to, że dostaliśmy wezwanie z US do kontroli księgi VAT - zgłosiliśmy korzystne dla nas korekty, i to normalne że chcą nas sprawdzić czy rzeczywiście te poprawki są uzasadnione. Damy radę! :-) „(…) człowiek nie jest stworzony do klęski - powiedział. - Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać” (Stary człowiek i morze)
|
|
Poprawiony: środa, 07 kwietnia 2010 00:22 |
|
Wpisany przez Dorian Rochowski
|
|
piątek, 05 lutego 2010 00:11 |
|
Męczące były te ostatnie dni. Najpierw poszukiwanie zastępstwa na sobotni koncert do Pretekstu, bo Czupiej nawalił sprzęt i nie byli w stanie zagrać w tym terminie. Kiedy już się zespół znalazł - Joey Brain - to odwalił szopkę, a dokładniej jeden z jego członków, który stwierdził że w Pretekscie grać nie będzie bo nie ma warunków dla nich. No tak, fakt, nikt przed nimi czerwonego dywanu nie rozwinie, barierek nie postawi, światełkami nie poświeci i nie mają w Pretekście ani VIP roomu, ani loży dla reporterów. Jak dla mnie Joey Brain to zespół spalony, tym bardziej że "daje ciała" po raz drugi - za pierwszym razem bardzo chcieli grać przed Trickami na WOŚPie w Katowicach, a potem jakoś jak wszystko było dogrywane to kontakt się urwał. Cisza. No cóż - jeśli oni w ten sposób "poszukują koncertów" (tak pisze na ich myspace) to za wiele ich nie znajdzie. W środę zaliczyliśmy z Sylwią również Tour de Silesia, jeżdżąc od centrum kultury do centrum i rozwożąc nasze płytki promocyjne. Strasznie wykańczające to jest, zrobienie blisko 200 km w aglomeracji śląskiej po miastach nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń. Może to przez to wczorajsze tour dzisiaj byłem totalnie "sflapczały", i nic mi się nie chciało robić, a skoncentrowanie na czymś na dłużej niż 20 minut sprawiało mi trudności. No nic, jutro trzeba będzie "nadrobić". Poza tym? Popołudniowe oczyszczanie atmosfery, i wieczorna wycieczka rowerowa - po Tychach i dookoła zamarzniętych Paprocan. Łącznie niecałe 24 km w ciągu 1h 20 minut...
|
|