Start strony

Po dłuższym czasie zdecydowałem się reaktywować swoje www, rochowski.org. Od tego momentu strona będzie funkcjonowała w zasadzie w formie trochę bardziej rozbudowanego bloga, skupiającego się w dużej cześci na muzyce.

Start
Motopułapki Email
Wpisany przez Dorian Rochowski   
niedziela, 28 marca 2010 22:28

Diesel - pułapka oszczędnych?W ostatnim okresie poświęciłem sporo czasu na wyszukanie samochodu odpowiedniego dla nowej działalności, którą zamirzam otworzyć w okresie letnim. Przeglądając oferty samochodów wyprodukowanych po 2000 roku, a w zasadzie najczęściej w latach 2003-2005 można odnieść wrażenie że większość z nich to swego rodzaju pułapka, szczególnie na ludzi oszczędnych, chcących kupic samochód z silnikiem diesla, który jest niejako synonimem oszczędności i trwałości.
Guzik prawda. Obecnie inżynierowie w pogoni za coraz większymi mocami diesli, coraz niższym spalaniem i emisją gazów zatracili całkowicie umiar, i zapomnieli o głównym powodzie, dla którego ludzie kupujący samochód godzą się na bardziej śmierdzące spaliny i głośniejszą pracę silnika - o kosztach utrzymania.
Przykładów jest multum. Możemy zacząć od często spotykanych na naszych drogach Fordów - Focusa, Mondeo czy nawet Fiesty. We wszystkich współczesnych dieslach tego producenta miejsce standardowego koła zamachowego zajmuje koło dwumasowe, które w teorii powinno zmniejszyć spalanie i wydłużyć czas życia skrzyni biegów. W rzeczywistości jest to dodatkowy, znaczny koszt serwisowy, ponieważ koła dwumasowe nie są wystarczająco trwałe. Przeglądając fora internetowe spotkałem się z wieloma przypadkami gdy właściciele relatywnie nowych samochodów byli zmuszani do zmiany koła dwumasowego przy przebiegach rzędu 30-50 tyś km, a standardem jest wymiana tego elementu przy zmianie sprzęgła, co w efekcie podbija koszt wymiany o... ponad 1500 zł!

Poprawiony: środa, 21 kwietnia 2010 23:21
 
Nowa gwiazda internetu?! Email
Wpisany przez Dorian Rochowski   
piątek, 26 marca 2010 22:30

Robert PieculewiczWczoraj rano podesłałem administratorom serwisu JoeMonster link do teledysku Roberta Pieculewicza, pokazującego jak gra na rynku jeden ze swoich utworów. W efekcie, dzisiaj po południu klip trafił do "poczekalni" a z niej po kilku godzinach na "główną" gdzie, z tego co widzę, stał się hitem! Granie Roberta obejrzało blisko 3000 osób w ciągu ostatnich kilku godzin, a na jego stronę internetową zawitało dzisiaj 670 unikalnych użytkowników.
Mam nadzieje że te "5 minut" pozwolą mu ruszyć do przodu i stać się bardziej rozpoznawalnym artystą w Polsce, bo na zachód od Odry już go słuchają.
Nawet jeśli M-ADventure przestaje organizować koncerty, to i tak chyba będę w jakiś sposób aktywny - chociażby pomagając takim ludziom jak Robert czy zespół STREFA zaistnieć, i zaprezentować swoją twórczość.

Co do samego Roberta - gra na gitarze od lat 80-tych, występował m.in u boku Jacka Dewódzkiego w formacji Revolucja, współpracował również z wieloma mniej lub bardziej znanymi muzykami polskiej sceny muzycznej. Obecnie pracuje nad nową płytą solową, to będzie już... siódma?
Często nazywany jest "polskim Satrianim", którego to określenia Robert nie lubi, bo uważa że On gra swoją muzykę a Satriani swoją, łączy ich głównie technika. A prywatnie, jest to jedna z najbardziej sympatycznych, ale też wymagających od siebie osób które dane mi było poznać. Poniżej możesz posłuchać trochę jego muzyki....

 
Ugh. Koniec? Email
Wpisany przez Dorian Rochowski   
poniedziałek, 22 marca 2010 01:27

M-ADventureW sobotę miał się odbyć w klubie New Pretekst koncert God's Favorite Drug, kończący działalność Pretekstu na tyskim rynku, a jednocześnie zamykający pewien rozdział w działalności Agencji.
Niestety, koncert z przyzczyn niezależnych od nas się nie odbył. Wyciekająca woda zalała instalację elektryczną, skutecznie odcinając prąd z całego piętra lokalu.
Do ostatnich chwil próbowałem uratować koncert, udało się nawet ząłatwić agregat prądotwórczy, jednak okazało się że jest zbyt słaby do "napędzenia" nagłośnienia i jakiegoś podstawowego oświetlenia w lokalu.
Dla M-ADventure to miał być ostatni koncert klubowy przed zawieszeniem działalności, i na chwilę obecną nie wiem jeszcze czy GFD zdąży zagrać w Pretekście przed zamknięciem lokalu - i czy czasem nie zakończyliśmy już naszej działalności jednym z poprzednich koncertów.

 
Stara miłość nie rdzewieje... Email
Wpisany przez Dorian Rochowski   
czwartek, 18 marca 2010 21:58

Galant VR-4Parę lat temu miałem przyjemność być właścicielem Mitsubishi Galanta, a raczej Galantów, bo było ich kilka w różnych wersjach. Zaczęło się od kanciatego E15, później różne wersje E3x, wraz z najmocniejszą dostępną na rynku polskim GTi Dynamic. Niestety, jak dotąd nie spełniło się moje "marzenie" o posiadaniu pełnej wersji VR-4. Nie takiej grzebanej, przerabianej z Dynamic-4 bądź GTi 4x4, a prawdziwego, rajdowego VR.
Prawdziwy VR-4 pierwszej generacji dysponował 2 litrowym, turbodoładowanym silnikiem o mocy 195-240 koni, napędem na wszystkie koła, tylną osią skrętną oraz - w niektórych wersjach - elektronicznie kontrolowanym, pneumatycznym zawieszeniem.
W zasadzie na tym można by skończyć wywód, ale akurat w Galantach najmniej ważne są dane techniczne. Te auta mają duszę. Czasem wredną, jak te moje - które mnie wypompowały z pieniędzy do ostatka. 
Mimo tego do dzisiaj jak widzę Gala w dobrym stanie, niezależnie czy z 150 konnym benzynowym silnikiem, czy 75 konnym dieslem zawsze się obracam. Przypomina mi się wygoda tego samochodu, przyjemność z jazdy, wygodne fotele i przemyślane rozwiązania. Japończycy może nawalili pod maskę elektroniki na kilogramy, ale do wszystkiego było logiczne dojście, i nie było kretyńskich rozwiązań takich jak np. dokręcanie miski olejowej od strony skrzyni biegów (FORD), puszczenie pompy hamulcowej na pasku (!!!! - Citroen - strzela pasek klinowy i nie mamy hamulców!) czy też różnego rodzaju niedoróbek.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 5 z 14

Logowanie



Goście

Naszą witrynę przegląda teraz 2 gości 

Sonda

Czy używasz RSS?