Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

Artykuły filtrowane wg daty: październik 2014

Ride with me #2 - Słowackie klasyki

Obniżam sztycę w Papryczce, podprowadzam rower Agnieszki do góry. Potem swój. Wsiadam... głęboki oddech, szybkie powtórzenie w myślach "IDDQD", koncentracja... jadę. Ciasna ekspo-agrafka jest klasykiem tego zjazdu. Ekspo, bo jeśli się tu machnę i przestrzelę zakręt, to pierwsze spotkanie z ziemią mogę mieć kilkanaście metrów niżej. Na szczęście ostatnio miałem więcej kontaktu z "prawdziwym" rowerem niż przed poprzednią wizytą w okolicy i tym razem agrafkę "skleiłem" bezproblemowo. Krótka euforia szybko ustępuje. To było preludium... druga z blisko 70 agrafek na tym szlaku, który właśnie ze względu na ich stężenie - sięgające miejscami granic absurdu - oraz kilka trudnych "momentów" został wyceniony na P4/P5 w sześciostopniowej skali trudności opracowanej przez G3Riders.

Czytaj dalej...

Ride with me #1 - Czeski Serek

Co można zrobić tuż po zakończeniu zawodów Enduro Trails? Ano spakowac się do auta i pojechać w odwiedziny do znajomych z Opola - z misją "oglądania zdjęć" z tegorocznych wojaży. Słowo stało się ciałem, i po kilku drobnych przygodach i konieczności wytłumaczenia Kartonowi na czym polega różnica między "bardziej w prawo" a "bardziej prosto" dotarliśmy do Opola, obejrzeliśmy zdjęcia i poszliśmy spać. Oczywiście z  niecnym zamiarem wczesnoporannego wybycia do znanego nam skądinąd pasma Jaseników, gdzie mieliśmy się spotkać z chłopakami z BackcountryMTB.org, którzy eksplorowali okoliczne góry i sączyli lokalne trunki już od soboty.

Dobra, ale nie o tym tu. Pod górę wystartowaliśmy z Beli pod Pradadem, korzystając z dobrodziejstw asfaltowo-szutrowego podjazdu wyprowadzającego nas pod same schronisko. Oczywiście nie mogło obyć się bez przygód, bo mój rower po zawodach stwierdził że 'pierdzieli, nie jedzie", najpierw w formie odpadającego ramiona korby, a później - pękniętego (w środku ogniwa!) łańcucha. To oraz plażing w pobliżu jakiejś chatki opóźniło nasz przyjazd i zaprocentowało u oczekujących nas chłopaków ;-)

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS