Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

Redefinicja sportów zimowych

Nie wiedzieć czemu, za sporty zimowe w Polsce uważa się głównie jazdę na nartach, łyżwach, sankach i podobnych urządzeniach służących do pokonywania dystansów na śniegu przy wykorzystaniu swego rodzaju "płóz", a przecież pojazdy napędzane siłą mięśni, poruszające się na kołach potrafią sobie w równie dobry sposób poradzić w takich warunkach.
Taki rower na przykład - przy wystarczająco opanowanym "kierowniku" daje spokojnie radę w zimie. Grunt to dobre przygotowanie do jazdy w zimie, czyli odpowiednie opony, oświetlenie, ubranie oraz trochę samozaparcia...
Warunku opon dzisiaj nie spełniłem - założone mam w dalszym ciągu Continentale Race Kingi, które świetnie się sprawdzają w suchym, ubitym terenie, ale na śniegu tańczą i ślizgają się na potęgę. Opony na zimę powinny mieć gruby, rzadko rozstawiony bieżnik, oraz - jeśli to możliwe - kolce. Generalnie większość opon przeznaczonych na jazdę w błocie sobie poradzi w śniegowych warunkach wystarczająco.
W moim przypadku o oświetlenie dba lampa przednia produkująca 220 lm światła (dużo :-), oraz tylna mrugająca Cat Eye'ka. Na tym nie można oszczędzać.

Ciuchy - w moim przypadku są przygotowane na wyjazdy w temperaturach sięgających nawet -20 stopni. Tutaj ogranicznikiem jest budżet. Dobrze zainwestować w ciuchy wykorzystujące markowe materiały - Windstopper w przypadku kurtki i spodni jest niezbędny, bez tego trzeba ubierać się "na cebulkę" a to grozi zgrzaniem i zapoceniem się. Dobrze zainwestować w ocieplacze na buty, również membranowe. Jeśli chodzi o rękawiczki rowerowe, to realnie, najcieplejsze jakie miałem do tej pory - Shimanowskie "zimówki" - wytrzymywały temperaturę -3 do -5 stopni. Poniżej tej temperatury trzeba ratować się narciarskimi.

Jazda w zimie może dać naprawdę sporo frajdy, wobec czego - zachęcam. Ja dzisiaj zrobiłem krótką, ale dość męczącą "traskę" - z domu do Lędzin, podjazd na Klimont, później powrót koło Fiata, przejazd pod lasem na Wygorzele, wizyta u kolegi i spowrotem... w sumie 18.73 km :)

Klimont Zimą
Klimont Zimą
LED Power! ;-)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.