Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

Jak zostać menadżerem? Wyróżniony

Jak zostać menadżerem?W internecie co jakiś czas pojawiają się artykuły na temat tego, jak zostać menadżerem zespołu. Najczęściej tego typu teksty wychodzą spod pióra osób pracujących dla dużych firm fonograficznych czy też psychologów biznesu, jednak moim zdaniem nie rzucają one całego światła na branżę artystyczną, i osoby szukające odpowiedzi na pytanie "jak zostać menadżerem zespołu?" zostają zalewane informacjami na temat tego, ile to od menadżera zależy, oraz to jak budować kontakty wewnątrz zespołu, nie informując jednakże o tym jak nasz "światek" muzyczny wygląda. A wygląda nieciekawie, ale zacznę może od początku...
Historia zaczyna się najczęściej podobnie. Znajomy zespół, stwierdzasz że fajnie grają, i nie masz pojęcia dlaczego oni nie są jeszcze znani. Chcesz im pomóc, to Twoi znajomi, masz nadzieję że wypracujesz wspólny sukces.
BŁĄD! Wcześniejsza znajomość z muzykami zespołu utrudnia nam realne rozpoznanie potencjału i talentu zespołu. Kierując się sympatią, łatwo jest przeoczyć wiele istotnych kwestii, takich jak to, czy zespół ma prawdziwego lidera, czy trafia do obcych ludzi (bo znajomi zawsze są zadowoleni!), czy tworzy coś na tyle oryginalnego, wyjątkowego, aby się wybić. I czy naprawdę, ale to naprawdę jest zajebiście dobry i żądny sukcesu.

Przeciętnych zespołów na scenie jest dziesiątki tysiący, dobrych - tysiące, bardzo dobrych - setki, a naprawdę zajebistych - dziesiątki. I żeby odnieść sukces musisz trafić na ten z najwyższej półki, bądź zainwestować grube pieniądze w wypromowanie czegokolwiek. W jaki sposób ocenić czy ten zespół "ma to coś"? Jest to jedna z najtrudniejszych kwestii, bo nie ma "złotej formuły" na to.
Podstawowe warunki które zespół musi spełnić, żeby warto było się nim w ogóle zainteresować, a bez których spełnienia trudno jest tak naprawdę cokolwiek ruszyć:

  • Dobrze nagrany materiał. Dobrze to znaczy - z metronomem, w dobrym studiu, równo, bez fałszów, "odpicowany". Musi być minimum jeden "radiowy" kawałek - długość max 3:30, doskonały miks i master.
  • Dobry sprzęt grający i nagłaśniający. Paczki 2x300W z allegro się nie kwalifikują. To jest potrzebne, żeby koncert miał naprawdę dobry odbiór, a ludzie zapamiętali występujący zespół jako coś więcej niż tylko kolejną "garażówkę".
  • Własny transport
  • Charyzmę! Jeśli brakuje w zespole charyzmy, ludzie na scenie wyglądają jakby byli zahukani i szukali miejsca gdzie się schować, to na pewno nie przekonają widowni do siebie.
  • Pieniądze. Będą potrzebne do tego, żeby zapłacić za wynajem sali, opłacenie studia, dopłacenie do koncertowych "wtop".
  • Sukcesy. Czy to jest wygrana na przeglądzie rockowym, czy występ na scenie Przystanku Woodstock, czy też choćby zakwalifikowanie się do finału jednego ze znaczących, ogólnopolskich festiwali - jakiś sukces musi być. Zespoły bez sukcesów na koncie są niemedialne, i trudno je "sprzedać" gdziekolwiek - nie zwracają na siebie żadnej uwagi!
  • Zgranie. Dobrze, jeśli członkowie zespołu są w podobnym wieku, i na podobnym etapie życiowym - lepiej się rozumieją. Trudno aby starszy facet z dzieckiem rozumiał problemy 20 latków, i odwrotnie.
  • Hicior. Niezależnie od wykonywanego gatunku muzyki zespół musi mieć kawałek, który rusza tłum i pozwala się przebić dalej.
  • Wolę walki o sukces. Na ten sukces pracują WSZYSCY w zespole, menadżer jedynie koordynuje akcje. Jeśli jest do zrobienia coś pracochłonnego, jak choćby zapraszanie ludzi do fikcyjnego profilu na naszej-klasie, wszyscy muszą podzielić się pracą.

Naprawdę nie warto zaczynać od początkujących zespołów, ponieważ stracimy masę czasu i energii na wyciąganie ich z samego dołu. Zespół powinien mieć już przynajmniej regionalną renomę, i ściągać na koncerty ludzi również grając kilkanaście kilometrów od swojego rodzinnego miasta.
Radziłbym też się trzymać z daleka od ludzi których kariera się nie rozwinęła, lub też stoi w miejscu przez dziesięciolecia. Musi być jakiś powód, dla którego Ci ludzie "nie ruszyli" z miejsca przez tyle lat. Większość z nich jest znana w środowisku muzycznym, i nie łudźmy się - nie będą odkryciem dla przedstawicieli dużych wytwórni.

OK. Załóżmy że mamy już jeden czy też kilka zespołów, dla których chcemy zorganizować jakąś promocję, czy też koncerty. Jeśli chodzi o promocję, warto postarać się o patronaty takich portali jak chociażby koncerty.net.pl, skąd ludzie biorą informację o koncertach. Jeśli reprezentujemy zespoły skierowane dla szerszego grona odbiorców, możemy śmiało uderzać z informacjami o koncertach do mediów lokalnych, portali - nawet tych większych, takich jak cała rodzina Moje Miasto (mmsilesia, mmszczecin itp.), nawet jeśli te media nie będą zainteresowane objęciem swoim patronatem imprez, umieszczą je na swoich stronach w kalendarzach, czy też na swoich stronach w mniej widocznych miejscach. Dobrze kontaktowac się z radiami studenckimi. Duża część ludzi "tam" jest zahukanych, ale te radia mają dość dużą słuchalność wśród "targetu" chodzącego na koncerty.
Jeśli chodzi o koncerty, szczególnie rockowe, to jest to dość trudny temat. Koncerty za jakiekolwiek stawki w klubach są trudne do zdobycia, a nawet stosunkowo niskie stawki - 300-500 zł dla nieznanego szerzej zespołu są czasem niemożliwe do osiągnięcia. Kluby coraz mniej chętnie też "idą" na koncerty biletowane - po prostu frekwencja na koncertach - szczególnie rockowych - spada, a publika jest dość specyficzna - zostawia mało pieniędzy w barze, przez co utarg rzadko kiedy jest satysfakcjonujący. Polacy nie wspierają swoich artystów!
To gdzie odbywają się koncerty najlepiej namierzać poprzez portal LastFM. Jest to w zasadzie jedyne wiarygodne źródło informacji nt. tego, gdzie odbywają się jeszcze koncerty - bo szukając przez google będziemy ciągle trafiać na miejsca już zamknięte, bądź takie w których koncerty się nie odbywają.
Trzeba też mieć świadomość tego, że są miejsca gdzie się płaci za zagranie koncertu (wynajem sali, nagłośnienia), a zespół dostaje pieniądze z biletów.

Na początku menadżer zespołu nie może liczyć na jakieś rozsądne finansowe wyniki. Koncerty klubowe, zakładając uczciwe - 15-30% stawki mogą przynieść 100 do 150 zł przychodu, który z ledwością pokryje koszty dojazdu, telefonów i wypitego piwa.
Jedynie na imprezach plenerowych i odbywających się w domach kultury mamy szanse na lepsze zarobki, jednakże na tym obszarze dość mocno rządzi kolesiostwo i korupcja, przez co możemy miesiącami bić głową w mur nic nie zyskując. Łatwiejszą drogą jest wysłanie oferty z demem do różnych agencji artystycznych czy też impresariatów - są duże sznase, że mają one już lokalne rynki "połapane", i że poprzez nie uda nam się zorganizować występ.

Jeśli chodzi o formę rozliczeń, to zdecydowanie odradzam rejestrowanie działalności jako Agencja - ZUS trzeba płacić niezależnie od tego czy koncerty uda się zorganizować czy nie, co dokłada nam miesięcznie blisko 400 złotych wydatków (przez pierwsze 2 lata, później więcej!), a w dodatku utrudnia nam zbieranie funduszy dla naszych artystów. Lepiej występować jako osoba prywatna - menadżer - a z zespołami rozlicząć się na zasadzie umów o dzieło za zorganizowane koncerty, ewentualnie zarejestrować fundację (ta opcja jest najkorzystniejsza jeśli chcemy zbierać środki dla naszych artystów, i umożliwia - jeśli jesteśmy organizacją pożytku publicznego - otrzymywanie pieniędzy przekazywanych z 1% podatku).
Radziłbym uważać z inwestowaniem własnych pieniędzy w zespół czy też zespoły, można pomagać je zbierać, jednak - po swoich doświadczeniach - odradziłbym np. robienie plakatów ze swoich środków.

Kolejnym, nie mniej ważnym aspektem działalności menadżera jest kontakt z mediami. Co tu dużo mówić - jest trudny, niestety zdecydowana większość ludzi nie uważa za stosowne nawet odpisać na jakikolwiek meil czy wysłaną mp3'kę, ale trzeba "walczyć". Dobrze korzystać tu z "tradycyjnych" środków komunikacji, takich jak listy czy też osobiste spotkanie. Trzeba wykorzystywać wszystkie możliwe znajomości i kanały.
Warto próbować kampanii wirusowych, robienia zamieszania wokół artystów na Youtube, czy poprzez różne portale, takie jak np. JoeMonster czy Milanos. Efekty dobrej kampanii wirusowej są widoczne od razu - po umieszczeniu filmiku z Robertem Pieculewiczem na JoeMonsterze oglądalność jego strony wzrosła kilkudziesięciokrotnie, podobnie jak zainteresowanie jego twórczością na Youtube, a jednocześnie pomogło to wypozycjonowąć jego klipy "wyżej" na YT pod popularnymi hasłami.

Praca menadżera artystycznego mi dawała w wielu chwilach satysfakcję, jednak przez większość czasu rzeczywistość sprowadzała mnie na ziemię. Niestety, nie wiedziałem tego wszystkiego, co wiem teraz, i od samego początku podejmowałem złe decyzje, przede wszystkim - nie sprawdzając dobrze rynku muzycznego, dostępnych zespołów i nie zwracając uwagi na szczegóły. Lepiej mieć "pod opieką" 2-3 świetne zespoły, anieżeli tuzin przeciętnych. Swoją drogą, dość dużo naprawdę solidnych kapel poszukuje menadżerów, wystarczy dobrze poszukać - wśród wolnych jest m.in "Strefa", finalista opolskich Debiutów, "God's Favorite Drug", "Chico", "Pampeluna", czy też jeden z najlepszych polskich zespołów alternatywnych - "SenSORRY" (ten ostatni ma doskonałą prasę, wydaną płytę i kontrakt z wytwórnią!).

Aha, i jeszcze na koniec dwie istotne kwestie.
Pierwsza - to spory wpływ "czynnika ludzkiego" na ewentualny sukces przedsięwzięcia. Jeśli liczysz na to, że jak dasz klubowi 100 dużych, ładnych i kolorowych plakatów do rozwieszenia, to one gdzieś zawisną poza budynkiem klubu - przeliczysz się. Nawet jeśli obiecają Ci to, to tego nie zrobią. Fakt - zdarzają się wyjątki, takie jak choćby RudeBoy w Bielsku-Białej czy Leśniczówka w Katowicach, ale one tylko potwierdzają regułę.
Poza tym - zdarzają się sytuacje, kiedy dogadasz się z klubem na dany termin, a później dzwoniąc na kilka dni przed terminem koncertu dowiadujesz się że ktoś już gra w tym terminie, podobnie jak zdarzają się często "wyrzucenia" zespołów z terminu.

Druga sprawa - artysta artyście wilkiem. Większość postrzega pozostałych jako konkurencję, nie potrafiącą grać, śpiewać czy cokolwiek. Najlepszym wyznacznikiem tego, czy zespół jest dobry są opinie słuchaczy, szczególnie tych "żyjących muzyką", oraz ludzi z mediów - którzy naprawdę potrafią wyłapywać perełki.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.