Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

2014... nie będę tęsknił ;-)

Parę godzin temu skończył się 2014 rok, a zaraz z rana "z przytupem" rozpocząłem 2015. Z wielu względów to był dość trudny rok, ale dał też mi sporo satysfakcji, i udało mi się samemu sobie udowodnić wielokrotnie że jak się chce, to się da. Rozpocząłem rok jako (jeszcze) spaślak, zazdrośnie patrzący na formę Michała i innych osób które miały kondycję i powodowały że w 2013 wpadałem w kompleksy i chodziło mi po głowie odstawienie roweru i wiedzenie "zwykłego" życia przeciętnego informatyka. Na szczęście tak się nie stało, a rok był bardzo solidnie przepracowany na siłowni, udało się też wyjechać na kilka, no dobra - kilkanaście naprawdę fajnych wyjazdów w góry, więc... jest co podsumowywać.

Czytaj dalej...

Co cię nie zabije to Cię... wzmocni?

"Balistyczny chaos budowy mięśni" - takie działanie ma mieć wg opisu Muscle Junkie Psycho, czyli odżywka przedtreningowa skierowana dla "żelaznych potworów uboju" (cytaty wzięte z opisu produktu na allegro). Na suplement trafiłem dobre pół roku temu, i traktowałem jego opis jako ciekawostkę, żart i w sumie to się z niego śmiałem, bo hasła o podejmowaniu treningu na poziomie psychotycznym trudno było mi wziąć na serio.
Jako że kończy się okres kiedy w ogóle da się dostać suplementy zawierające DMAA w składzie (substancja zabroniona / wpisana na listę substancji dopingujących), a od listopada zaplanowałem sobie (po dłuższej przerwie) okres treningowy z suplementami "na masę"  to stwierdziłem że w sumie to zamówię i spróbuję, co takiego ma do zaoferowania Psycho.

Czytaj dalej...

Jaka jest Twoja wymówka? Wyróżniony

Wbiegnięcie kilku pięter po schodach sprawia Ci problem, po założeniu spodni nad paskiem zawija się "bebech", a plan zrobienia "formy na lato w 4 tygodnie" z Men's Healthem spalił na panewce? Nie martw się - nie wszystko stracone. Jeszcze możesz osiągnąć życiową formę, musisz tylko naprawdę mocno chcieć.

Mój obraz sprzed roku to obraz nędzy i rozpaczy. Z przewagą rozpaczy ;-). Siadając, nawet po wciągnięciu brzucha nad paskiem przelewała się tłusta fałda, a kiedy wybierałem się na rower w góry ze znajomymi.... zwyczajnie nie dawałem rady. Byle górki musiałem "wypychać", wiecznie zostawałem z tyłu a przy tym pociłem się jak świnia.
Do tego łatwo łapałem kontuzje i przeziębienia, a - co najgbadziej uciążliwe - ówczesna dziewczyna skutecznie (i mając przy tym 100% racji) suszyła mi głowę pretensjami że się zapuściłem. To Ona poniekąd zmusiła mnie do wykupienia członkostwa w Fitness Academy w Katowicach i rozpoczęcia swojej "przygody" z siłownią.  I tak - stwierdzenie "zmusiła mnie" jest doskonale na miejscu - bo szczerze mówiąc, to na początku miałem totalną awersję do wyjścia na siłownię i szukałem każdej możliwej okazji żeby przed tym uciec. Każda wymówka była dobra - spotkanie z Klientem, tylko przypadkiem ustawione tak żebym nie zdążył pojechać do FA, jakieś sprawy domowe... cokolwiek.  A nawet kiedy już byłem na FA, ćwiczylem tylko dla "spokoju sumienia" - 20 minut na bieżni, 20-30 minut przerzucania ciężarków i "z głowy". Gdyby nie diametralna zmiana podejścia do tematu i to, że w pewnym momencie fitness stał się moim sposobem na życie pewnie zamiast powyższego zdjęcia byłoby zdjęcie hamburgerów, a zamiast wpisu o dochodzeniu do formy - recenzja żarcia w nowym kebabie w okolicy.

Czytaj dalej...

Dla dobra bloga...

Dla dobra tego bloga, tzn. aby go nie używać do pozycjonowania innych stron, a więc zapewnić tutaj najlepszy jakościowo kontent uruchomiłem kilka stron zaplecza, które będą służyły właśnie do pozycjonowania stron moich Klientów. Jeśli ktoś jest zainteresowany jak takie strony wyglądają, przykładem może być tu witryna portal tychy, która jest jedną z grupy uruchomionych dzisiaj przeze mnie witryn.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS