Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

Face of God?

Trafiłem dzisiaj podczas przeglądania wikipedii na zdjęcie zrobione przez teleskop Hubble'a mgławicy Orła, i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to twarze. Może to przez dzisiejszą kolędę, lub "zmęczenie materiału" spowodowane późną porą, ale ja tam wyraźnie widzę twarze. I to nie jedną, tylko kilka, w tym twarz przypominającą diabła. Złudzenie optyczne? Może. Doszukiwanie się nieistniejących podtekstów? Prawdopodobnie. Ale spójrzcie sami na to zdjęcie w pełnej rozdzielczości i powiększeniu. Jest to co najmniej zadzwiiające, że w jednym miejscu można znaleźć tyle form przypominających rysy twarzy ludzi, zwierząt czy też postaci diabelskich ;-)

Poniżej przygotowałem parę fragmentów zdjęcia w których ja dostrzegam twarze. A co Wy tam widzicie?

Czytaj dalej...

Potęga Photoshopa Wyróżniony

Połowa nastolatek zarejestrowanych na naszej-klasie potrafi w podstawowym zakresie (powiększenie piersi, usunięcie pryszczy, wygładzenie skóry) używać Photoshop'a. jednak poza tym nie ma wizji na obróbkę kompleksową zdjęcia, która mogłaby nadać mu nowy charakter. W przypadku znajomego fotografa, Marcina Schabka, jest trochę inaczej. Z średnio-udanej fotki którą od niechcenia "cyknąłem" podczas ostatniego wypadu w góry, potrafił zrobić bardzo dobry obraz człowieka patrzącego w dal, kontemplującego naturę.

Oryginalne zdjęcie zostało zrobione po zmroku, w złych warunkach oświetleniowych aparatem Nikon D90 ustawionym na ISO 800 z przesłoną F5,3 czasem migawki równym 1/10 sekundy, w dodatku "z ręki".
Najpoważniejszym moim błędem podczas robienia fotografii było nieodczekanie aż turystka Sylwia wyjdzie mi z kadru, co poskutkowało niechcianą osobą blisko centrum zdjęcia, przysłaniającą dużą część obrazu.

Fotografia po obróbce przez Marcina zyskała całkowicie nowy klimat. Wymazał Sylwię, zmienił balans i paletę kolorów, dodał szumy imitujące starą fotografię i delikatne winietowanie przy rogach zdjęcia.
Zarys postaci jest po tych zabiegach tylko delikatnie dostrzegalny, o czym można przekonać się oglądając pełną fotografię poniżej.

Czytaj dalej...

Pszczyna / Dolce Vita welcome to! Wyróżniony

Wczoraj wieczorem przyjechał do mnie dawno niewidziany kuzyn, mieszkający na stałe w Niemczech. Po porannej wyprawie do Tesco zdecydowalismy się pojechać do Pszczyny, do pałacowego parku. Park co prawda w zimie nie robi specjalnego wrażenia, szczególnie w ciągu dnia, jednak warto było pojechać tam z innego powodu. Sylwia zaciągnęła nas do kawiarni / lodziarni Dolce Vita, która okazała się bardzo przyjemnym lokalem "na poziomie".
Wystrój stonowany, bez pstrokacizny. Widać że ktoś, kto lokal projektował miał pomysł i pieniądze na jego realizację. Uprzejma obsługa, bardzo bogate, świetne graficznie, choć już trochę podniszczone menu. Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem była muzyka - z głośników słychać było utwory Anny Marii Jopek, jakiś smooth-jazz - bardzo przyjemne, nieprzeszkadzające w rozmowie klimaty.
Sposób podania kawy również przypadł mi do gustu. W piance cappucino umiejętnie narysowano "wzorki", do kawy latte dołączono cukier palony na patyku. W lokalu było bardzo czysto, zarówno na sali jak i w toaletach.

Czytaj dalej...

Avatar Wyróżniony

Avatar

Wczoraj z Sylwią i jej kuzynem mieliśmy przyjemność obejrzenia nowego filmu Cameron'a, Avatar'a w wersji 3D.
Kino było całkowicie pełne, nie wiem czy na sali było 5 wolnych krzeseł, projekcja oczywiście rozpoczęta z opóźnieniem...No i zaczęło się. Najpierw - problemy z przyzwyczajeniem się do okularów 3D. Powinni puszczać przed filmem jakieś obrazy "do przystosowania się", bo tak naprawdę przez pierwsze 10 minut dostawałem tylko oczopląsu, koncentrując się na coraz to innych punktach i próbując "złapać ostrość".

Po chwili już było ok, i mogłem skoncentrować się w pełni na filmie, który chyba rzeczywiście zasługuje na opinię "rewolucyjnego". Nie zagłębiając się zbytnio w treść, sposób przedstawienia stworzonego w wyobraźni autora świata, "jego rzeczywistość", potęgowana jeszcze przez zrealizowanie filmu w 3D były naprawdę oszołamiające. Jasne - patrząc na to "trzeźwym okiem", jest to tylko grafika komputerowa, w przejaskrawionej formie znanej z gier TPP. Ale - to JAK ta grafika była zrobiona, decydowało o klimacie filmu. Wszystko miało swój sens, cała "fluorescencyjność" i bogatość stworzonego świata, dbałość o każdy szczegół decydowała o jego realności. Oglądając ten film nie myślałem o tym, że to wszystko to obrazy wygenerowane komputerowo, bardziej odbierałem to jako wycieczkę do "innego" świata, i to wlaśnie tutaj chyba kryje się niezwykłość tego filmu.

Fabuła? Ostatnio modne jest robienie z mieszkańców Ziemi okrutnych, pazernych i bezwzględnych tyranów, którzy wykorzystując swoją przewagę traktują obcych jak śmieci (vide District 9), co absolutnie mi nie przeszkadza - bo jest to zgodne z naszym charakterem i prawdopodobnie tak byśmy się zachowywali, gdybyśmy nagle stali się "rasą panów" istot nie tylko z tej planety. Wątki są dość przewidywalne i prostolinijne, takie "Hollywoodzkie", więc na pewno nie będziemy w żaden sposób zaskoczeni rozwojem akcji w filmie, jednak to nie przeszkadza w jego odbiorze.

Bo idąc do kina na Avatar trzeba wiedzieć, że w tym filmie fabuła jest tylko uzupełnieniem rewelacyjnego obrazu obcego świata, który może zginąć przez ludzką chęć zysku...

8,5/10.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS