Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

Motopułapki Wyróżniony

W ostatnim okresie poświęciłem sporo czasu na wyszukanie samochodu odpowiedniego dla nowej działalności, którą zamirzam otworzyć w okresie letnim. Przeglądając oferty samochodów wyprodukowanych po 2000 roku, a w zasadzie najczęściej w latach 2003-2005 można odnieść wrażenie że większość z nich to swego rodzaju pułapka, szczególnie na ludzi oszczędnych, chcących kupic samochód z silnikiem diesla, który jest niejako synonimem oszczędności i trwałości.
Guzik prawda. Obecnie inżynierowie w pogoni za coraz większymi mocami diesli, coraz niższym spalaniem i emisją gazów zatracili całkowicie umiar, i zapomnieli o głównym powodzie, dla którego ludzie kupujący samochód godzą się na bardziej śmierdzące spaliny i głośniejszą pracę silnika - o kosztach utrzymania.
Przykładów jest multum. Możemy zacząć od często spotykanych na naszych drogach Fordów - Focusa, Mondeo czy nawet Fiesty. We wszystkich współczesnych dieslach tego producenta miejsce standardowego koła zamachowego zajmuje koło dwumasowe, które w teorii powinno zmniejszyć spalanie i wydłużyć czas życia skrzyni biegów. W rzeczywistości jest to dodatkowy, znaczny koszt serwisowy, ponieważ koła dwumasowe nie są wystarczająco trwałe. Przeglądając fora internetowe spotkałem się z wieloma przypadkami gdy właściciele relatywnie nowych samochodów byli zmuszani do zmiany koła dwumasowego przy przebiegach rzędu 30-50 tyś km, a standardem jest wymiana tego elementu przy zmianie sprzęgła, co w efekcie podbija koszt wymiany o... ponad 1500 zł!

Czytaj dalej...

Stara miłość nie rdzewieje... Wyróżniony

Galant VR-4Parę lat temu miałem przyjemność być właścicielem Mitsubishi Galanta, a raczej Galantów, bo było ich kilka w różnych wersjach. Zaczęło się od kanciatego E15, później różne wersje E3x, wraz z najmocniejszą dostępną na rynku polskim GTi Dynamic. Niestety, jak dotąd nie spełniło się moje "marzenie" o posiadaniu pełnej wersji VR-4. Nie takiej grzebanej, przerabianej z Dynamic-4 bądź GTi 4x4, a prawdziwego, rajdowego VR.
Prawdziwy VR-4 pierwszej generacji dysponował 2 litrowym, turbodoładowanym silnikiem o mocy 195-240 koni, napędem na wszystkie koła, tylną osią skrętną oraz - w niektórych wersjach - elektronicznie kontrolowanym, pneumatycznym zawieszeniem.
W zasadzie na tym można by skończyć wywód, ale akurat w Galantach najmniej ważne są dane techniczne. Te auta mają duszę. Czasem wredną, jak te moje - które mnie wypompowały z pieniędzy do ostatka. 
Mimo tego do dzisiaj jak widzę Gala w dobrym stanie, niezależnie czy z 150 konnym benzynowym silnikiem, czy 75 konnym dieslem zawsze się obracam. Przypomina mi się wygoda tego samochodu, przyjemność z jazdy, wygodne fotele i przemyślane rozwiązania. Japończycy może nawalili pod maskę elektroniki na kilogramy, ale do wszystkiego było logiczne dojście, i nie było kretyńskich rozwiązań takich jak np. dokręcanie miski olejowej od strony skrzyni biegów (FORD), puszczenie pompy hamulcowej na pasku (!!!! - Citroen - strzela pasek klinowy i nie mamy hamulców!) czy też różnego rodzaju niedoróbek.

Czytaj dalej...

Sympatyczna trasa na Klimczok Wyróżniony

W niedzielę około 11 zadzwoniła do mnie Sylwia z pytaniem czy jedziemy w góry, i chociaż w pierwszym momencie miałem mieszane odczucia, to jednak zdecydowałem się wyruszyć. Jak się później okazało - był to bardzo dobry wybór. W trakcie jazdy wybieraliśmy miejsce gdzie będziemy wchodzić, ale jako że ja najlepiej czułem się z dojazdem do Szczyrku, to zdecydowaliśmy że wejdziemy na Klimczok niebieskim szlakiem.
Jak się okazało - szlak ten jest chyba najprzyjemniejszym podejściem na tą górę. Miałem możliwość rowerowego zdobycia Klimczoka od strony Szyndzielni, jak i próbowałem podjechać "czerwonym"  od strony przełęczy Karkoszczonka (próbowałem, bo się nie udało - zbyt stromo i kamieniście), i oba szlaki pod względem widokowym nie mogą konkurować z "Niebieskim".
To co mi się spodobało szczególnie, to mała ilośc ludzi która przemierzała tą trasę, co czyni ją idealną na wypady rowerowe, gdzie "piesi' stanowią największy problem podczas szybkich zjazdów. Początkowo nawet miałem nadzieję, że w przyszłą sobotę lub niedzielę uda mi się wybrać w góry rowerem, ale jeśli temperatura i roztopy się utrzymają, nie ma na to szans - zjazd po mokrych kamieniach nie należy ani do łatwych, ani przyjemnych...

Czytaj dalej...

FORD czyli...

"Failure of Research & Development" (porażka przy projektowaniu), bądź też "Fix Or Repair Daily" (naprawiaj lub reperuj codziennie), bądź też... Oj dużo tego. Jest jeszcze kilka rozszerzeń "skrótu" FORD które szczególnie mi przypadły do gustu, i pasują do mojego Escorta. Na pewno odpowiednie jest "First On Rust & Deterioration" (pierwszy w rdzewieniu i utracie wartości) jak i czytane od tyłu, "Driver Returns On Foot" (kierowca wraca piechotą).
Z Escortem walczę już, z wielką pomocą Szymona, któryś dzień z rzędu, z bardzo prozaicznego powodu - uszkodzenia miski olejowej. W większości normalnych samochodów, wymiana miski polega na wjechaniu na kanał, spuszczeniu oleju, odkręcniu 10-12 śrub trzymających miskę olejową od spodu silnika, zdjęciu miski, założeniu nowej wraz z nową uszczelką, doszczelnieniu silikonem i przykręceniu miski. Cała taka zabawa trwa maksimum godzinę dla jednej, niewprawionej w "mechanicznych" bojach osoby. Ale nie, FORD musiał wymyśleć inaczej. Jakiś wspaniałomyślny inzynier stwierdził, że te kilkanaście śrub od spodu nie wystarczy. Dokręćmy jeszcze miskę z boku! Najlepiej tam, gdzie nikt nie zagląda - pod kołem zamachowym! Tak, to genialny pomysł!
Jak wymyślił, tak zrobił, dzięki czemu wymiana miski olejowej w Escorcie polega na rozebraniu dosłownie połowy auta. Żeby dostać się do 4 ostatnich śrub mocujących miskę od strony skrzyni biegów, trzeba tą skrzynię wyciągnąć, a co z tym się wiąże - trzeba najpierw:

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS