Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

  • Dział: Blog

Fitnessowy.NET

Jako że blog "trochę" rozjechał się z zamierzeniami - miał być w założeniu miejscem, gdzie publikuje jakieś relacje z wycieczek czy sporadycznie poradniki dotyczące zakupu sprzętu rowerowego - mające w założeniu ułatwić mi moderację forumrowerowe.pl - zdecydowałem się jakiś czas temu rozdzielić sprawy prywatne od sportowych ;-) o których piszę na innej swojej stronie - blogu Fitnessowy.NET, na krótego niniejszym serdecznie zapraszam :) Myślę że znajdziecie tam dla siebie coś ciekawego.

Czytaj dalej...
  • Dział: Blog

Co cię nie zabije to Cię... wzmocni?

"Balistyczny chaos budowy mięśni" - takie działanie ma mieć wg opisu Muscle Junkie Psycho, czyli odżywka przedtreningowa skierowana dla "żelaznych potworów uboju" (cytaty wzięte z opisu produktu na allegro). Na suplement trafiłem dobre pół roku temu, i traktowałem jego opis jako ciekawostkę, żart i w sumie to się z niego śmiałem, bo hasła o podejmowaniu treningu na poziomie psychotycznym trudno było mi wziąć na serio.
Jako że kończy się okres kiedy w ogóle da się dostać suplementy zawierające DMAA w składzie (substancja zabroniona / wpisana na listę substancji dopingujących), a od listopada zaplanowałem sobie (po dłuższej przerwie) okres treningowy z suplementami "na masę"  to stwierdziłem że w sumie to zamówię i spróbuję, co takiego ma do zaoferowania Psycho.

Czytaj dalej...
  • Dział: Blog

Jaka jest Twoja wymówka?

Wbiegnięcie kilku pięter po schodach sprawia Ci problem, po założeniu spodni nad paskiem zawija się "bebech", a plan zrobienia "formy na lato w 4 tygodnie" z Men's Healthem spalił na panewce? Nie martw się - nie wszystko stracone. Jeszcze możesz osiągnąć życiową formę, musisz tylko naprawdę mocno chcieć.

Mój obraz sprzed roku to obraz nędzy i rozpaczy. Z przewagą rozpaczy ;-). Siadając, nawet po wciągnięciu brzucha nad paskiem przelewała się tłusta fałda, a kiedy wybierałem się na rower w góry ze znajomymi.... zwyczajnie nie dawałem rady. Byle górki musiałem "wypychać", wiecznie zostawałem z tyłu a przy tym pociłem się jak świnia.
Do tego łatwo łapałem kontuzje i przeziębienia, a - co najgbadziej uciążliwe - ówczesna dziewczyna skutecznie (i mając przy tym 100% racji) suszyła mi głowę pretensjami że się zapuściłem. To Ona poniekąd zmusiła mnie do wykupienia członkostwa w Fitness Academy w Katowicach i rozpoczęcia swojej "przygody" z siłownią.  I tak - stwierdzenie "zmusiła mnie" jest doskonale na miejscu - bo szczerze mówiąc, to na początku miałem totalną awersję do wyjścia na siłownię i szukałem każdej możliwej okazji żeby przed tym uciec. Każda wymówka była dobra - spotkanie z Klientem, tylko przypadkiem ustawione tak żebym nie zdążył pojechać do FA, jakieś sprawy domowe... cokolwiek.  A nawet kiedy już byłem na FA, ćwiczylem tylko dla "spokoju sumienia" - 20 minut na bieżni, 20-30 minut przerzucania ciężarków i "z głowy". Gdyby nie diametralna zmiana podejścia do tematu i to, że w pewnym momencie fitness stał się moim sposobem na życie pewnie zamiast powyższego zdjęcia byłoby zdjęcie hamburgerów, a zamiast wpisu o dochodzeniu do formy - recenzja żarcia w nowym kebabie w okolicy.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS