Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

  • Dział: Blog

Fix Or Repair Dillema

Found On Rusty DumpW życiu większości użytkowników FORD'ów przychodzi moment, w którym muszą się zastanowić czy użytkowany samochód nadaje się jeszcze do naprawy, czy też lepszą opcją będzie jego złomowanie. W przypadku mojego Escorta potencjalnym powodem do zlomowania mogła być korozja podłuznic tylnych i kilka innych mniejszych usterek, jednak zdecydowałem się go 'reanimować". Dlaczego? Bo zbyt dużo rzeczy było już w tym aucie zrobionych, żeby móc go teraz "ot tak" wyzłomować, nie mając szans na odzyskanie nawet części zainwestowanych pieniędzy. Zgodnie z nowymi przepisami o złomowaniu pojazdów nie mógłbym zostawić sobie praktycznie żadnych części, co oznaczałoby że skrzynia, silnik, chłodnica i wszystko inne musiałoby trafić "na przetop" mimo, że mogłyby te elementy jeszcze trochę pojeździć.
Na szczęście znajomemu blacharzowi zwolnił się termin i udało mi się tam auto wcisnąć - swoją drogą, gdybym nie skorzystał "z polecenia" przy wyborze ludzi, którzy w zeszłym roku robili całą blacharkę w fordzie (wymiana progów, błotnika, spawanie podłużnic, błotnika itp. - generalnie - walka z korozją) to pewnie nie musiałbym teraz dwa tych podłużnic reperować. O ile robota "na wierzchu" została zrobiona w miarę dobrze, o tyle wszystko "od spodu" woła o pomstę do nieba. W każdym razie - jako że zdecydowałem się na "reanimację" pozostał jeszcze wybór sposobu naprawy. Wersja a) to był zakup nowych podłużnic, jednakże ze względu na to że te "nowe' są zrobione z 1 mm blachy, stwierdziłem że zdecyduję się na opcję b) czyli spawanie z 2 mm blachy. W tej opcji te podłużnice, przy złomowaniu auta, będzie można wyciąć i wsadzić do następnego, bo ich trwałość na pewno przekroczy trwałość pozostałej części "budy' Escorta.

Czytaj dalej...

Przed testem...

Fix or Recycle - DilemmaW najbliższym czasie planuje zakup ceramizera do silnika, bo mój Escort zaczyna pokazywać oznaki zużycia. Żeby mieć obraz działania ceramizera wczoraj sprawdziliśmy z kolegą kompresję w moim silniku,i - dla porównania - w jego (ma taki sam, z przebiegiem ok. 500 tyś km w Mondeo - co jakiś czas miał lany motodoktor).
Pomiar mojego silnika pokazał już pewne zużycie motoru - kompresja na cylindrach 25-24-25-26, co nie jest złym wynikiem (źle jest jak spada do 22-23), ale dobrym też nie jest. Dla porównania sprawdziliśmy silnik Szymona, i obaj przeżyliśmy szok. Silnik z półmilionowym przebiegiem trzyma fabryczne parametry... i to w Fordzie. Kompresja na  cylindrach wahała się między 31,5 a 32 atmosfery, przy stanie fabrycznym 32 atm.
W dalszym ciągu zastanawiam się który produkt wybrać, ale prawdopodobnie wybiorę coś ze "średniej półki", bo Motor Life+ jest dla mnie odrobinę za drogi. Ciekaw jestem efektów - mnie by w zupełności zadowoliło podniesienie kompresji do 28 atmosfer, bo oleju ten silnik i tak nie pali...
Cóż - pożyjemy - zobaczymy.

 

Czytaj dalej...
  • Dział: Blog

Motopułapki

W ostatnim okresie poświęciłem sporo czasu na wyszukanie samochodu odpowiedniego dla nowej działalności, którą zamirzam otworzyć w okresie letnim. Przeglądając oferty samochodów wyprodukowanych po 2000 roku, a w zasadzie najczęściej w latach 2003-2005 można odnieść wrażenie że większość z nich to swego rodzaju pułapka, szczególnie na ludzi oszczędnych, chcących kupic samochód z silnikiem diesla, który jest niejako synonimem oszczędności i trwałości.
Guzik prawda. Obecnie inżynierowie w pogoni za coraz większymi mocami diesli, coraz niższym spalaniem i emisją gazów zatracili całkowicie umiar, i zapomnieli o głównym powodzie, dla którego ludzie kupujący samochód godzą się na bardziej śmierdzące spaliny i głośniejszą pracę silnika - o kosztach utrzymania.
Przykładów jest multum. Możemy zacząć od często spotykanych na naszych drogach Fordów - Focusa, Mondeo czy nawet Fiesty. We wszystkich współczesnych dieslach tego producenta miejsce standardowego koła zamachowego zajmuje koło dwumasowe, które w teorii powinno zmniejszyć spalanie i wydłużyć czas życia skrzyni biegów. W rzeczywistości jest to dodatkowy, znaczny koszt serwisowy, ponieważ koła dwumasowe nie są wystarczająco trwałe. Przeglądając fora internetowe spotkałem się z wieloma przypadkami gdy właściciele relatywnie nowych samochodów byli zmuszani do zmiany koła dwumasowego przy przebiegach rzędu 30-50 tyś km, a standardem jest wymiana tego elementu przy zmianie sprzęgła, co w efekcie podbija koszt wymiany o... ponad 1500 zł!

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS