Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

Ride with me #1 - Czeski Serek

Co można zrobić tuż po zakończeniu zawodów Enduro Trails? Ano spakowac się do auta i pojechać w odwiedziny do znajomych z Opola - z misją "oglądania zdjęć" z tegorocznych wojaży. Słowo stało się ciałem, i po kilku drobnych przygodach i konieczności wytłumaczenia Kartonowi na czym polega różnica między "bardziej w prawo" a "bardziej prosto" dotarliśmy do Opola, obejrzeliśmy zdjęcia i poszliśmy spać. Oczywiście z  niecnym zamiarem wczesnoporannego wybycia do znanego nam skądinąd pasma Jaseników, gdzie mieliśmy się spotkać z chłopakami z BackcountryMTB.org, którzy eksplorowali okoliczne góry i sączyli lokalne trunki już od soboty.

Dobra, ale nie o tym tu. Pod górę wystartowaliśmy z Beli pod Pradadem, korzystając z dobrodziejstw asfaltowo-szutrowego podjazdu wyprowadzającego nas pod same schronisko. Oczywiście nie mogło obyć się bez przygód, bo mój rower po zawodach stwierdził że 'pierdzieli, nie jedzie", najpierw w formie odpadającego ramiona korby, a później - pękniętego (w środku ogniwa!) łańcucha. To oraz plażing w pobliżu jakiejś chatki opóźniło nasz przyjazd i zaprocentowało u oczekujących nas chłopaków ;-)

Czytaj dalej...

Endurism

Turystyka górska Od dawna nie pisałem nowych notek na blogu. Z jednej strony spowodowane to było nawałem pracy, rozwijaniem nowego "projektu" - portalu juwe.info, i z drugiej strony - powrotem do "rowerowania". To drugie "skróciło" w efekcie mój tydzień do 6-ciu dni, bo siódmego przychodził czas na górski reset. Całodniowy wyjazd w teren, zdobywanie kolejnych szczytów, wyciskanie siódmych potów na podjazdach i pokonywanie własnych słabości na zjazdach. Nie sądziłem, że wciągnie mnie to do tego stopnia, ale płynące z jazdy poza asfaltowymi drogami wrażenia tak skutecznie podnoszą poziom "endurfin'" w moim organiźmie, że już ze strachem patrzę w przyszłość, na skracający się dzień i nadchodzącą zimę...
Zostały jeszcze jednak jakieś 2 do 3 miesięcy na górską jazdę bez śniegu, więc trzeba korzystać z każdej wolnej chwili. Mam szczęście - mieszkam w Tychach, do gór jest praktycznie "rzut beretem". Zarówno oblegany Beskid Śląski, jak i mniej znany Beskid Mały znajdują się w odległości godziny jazdy samochodem. Trzeba korzystać.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS