Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

Ugh.

Przemęczenie(?)Męczące były te ostatnie dni.
Najpierw poszukiwanie zastępstwa na sobotni koncert do Pretekstu, bo Czupiej nawalił sprzęt i nie byli w stanie zagrać w tym terminie. Kiedy już się zespół znalazł - Joey Brain - to odwalił szopkę, a dokładniej jeden z jego członków, który stwierdził że w Pretekscie grać nie będzie bo nie ma warunków dla nich. No tak, fakt, nikt przed nimi czerwonego dywanu nie rozwinie, barierek nie postawi, światełkami nie poświeci i nie mają w Pretekście ani VIP roomu, ani loży dla reporterów. Jak dla mnie Joey Brain to zespół spalony, tym bardziej że "daje ciała" po raz drugi - za pierwszym razem bardzo chcieli grać przed Trickami na WOŚPie w Katowicach, a potem jakoś jak wszystko było dogrywane to kontakt się urwał. Cisza. No cóż - jeśli oni w ten sposób "poszukują koncertów" (tak pisze na ich myspace) to za wiele ich nie znajdzie.
W środę zaliczyliśmy z Sylwią również Tour de Silesia, jeżdżąc od centrum kultury do centrum i rozwożąc nasze płytki promocyjne. Strasznie wykańczające to jest, zrobienie blisko 200 km w aglomeracji śląskiej po miastach nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń.
Może to przez to wczorajsze tour dzisiaj byłem totalnie "sflapczały", i nic mi się nie chciało robić, a skoncentrowanie na czymś na dłużej niż 20 minut sprawiało mi trudności. No nic, jutro trzeba będzie "nadrobić".
Poza tym? Popołudniowe oczyszczanie atmosfery, i wieczorna wycieczka rowerowa - po Tychach i dookoła zamarzniętych Paprocan. Łącznie niecałe 24 km w ciągu 1h 20 minut...

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.