Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

Po Sylwestrze... Wyróżniony

FajerwerkiDzisiaj po południu wróciłem z wyprawy Sylwestrowej, w ramach której byłem ze znajomymi w górach, w ośrodku Kubiesówka w Glince koło Ujsoł, i pierwsze co mnie przywitało to news na portalu Punkt Miasta z informacją że klub Avangarda uległ spaleniu. Był to dla mnie niemały szok, wraz z Sylwią dość dobrze znamy zarówno właściciela, Krzysztofa Drobnego jak i menadżera, Dawida Bujara, i są to jedni z bardziej przystępnych i przyjaznych ludzi z którym jest nam dane pracować. Oczywiście w związku z pożarem musieliśmy odwołać 3 zaplanowane w Avangardzie koncerty, ale to nie ma większego znaczenia. Ważne jest to, żeby Krzyśkowi udało się lokal ponownie otworzyć. Nie wiadomo jak długo zajmie liczenie strat i remont, a każdy dzień przestoju to kolejne straty. Czy klub jest otwarty, czy nie, czynsz musi płacić, pracownikom pensje trzeba zapewnić itp, a bez źródła przychodu pewnie jest to trudne.
Mam nadzieję że uda się im stanąć na nogi możliwie szybko, i że zdecydują się wrócić do formuły niedzielnych koncertów, w ramach których wystąpili tam już tacy artyści jak choćby Adam Kulisz czy Robert Pieculewicz.

Wracając do samej imprezy Sylwestrowej, to na pewno na dłużej zapdnie mi w pamięci podjeżdżanie pod ośrodek. Escort 1.8 TD z 4 osobami na pokładzie i bagażem nie należy do najżwawszych samochodów na świecie, a podjeżdżanie nim pod górę, gdzie miejscami nachylenie przekraczało 45 stopni było czystym hardcore'm. W zasadzie pomijając fakt, że trzeba było jechać na jedynce na wysokich obrotach żeby nie stanąć i nie zacząć zjeżdżać do tyłu, to najtrudniejszym elementem podjazdu były zakręty - Escort jest niski, i nie widziałem drogi jadąć pod górę, a o istnieniu zakrętów domyślałem się po ułożeniu drzew rosnących po bokach.
Ale - udało się wjechać - co prawda nie pod sam ośrodek ale przynajmniej nie musieliśmy tobołów daleko ciągnąć.

Jeśli chodzi o sam ośrodek - warunki są trochę spartańskie, łazienki na korytarzu i łózka raczej zbyt krótkie dla wysokich osób. To co zaliczyć można zdecydowanie na plus to kuchnia. Swojskie, bardzo dobre jedzenie, a właściciele nie skąpią z ilością.
Impreza Sylwestrowa - kto nie był, i tak klimatu nie poczuje, więc rozpisywać się nie ma sensu. Następnego dnia wycieczka w góry z Sylwią i ok 15 osobową ekipą... dośc ciekawa powiem. W sumie w styczniu w górach wypadałoby spodziewać się śniegu, a tutaj go nie było praktycznie wcale, za to na całej trasie towarzyszyły nam mgły  tworzące klimat rodem z Blair Witch Project. Doszliśmy z Kubiesówki na Krawców Wierch (1064 m n.p.m.), gdzie zatrzymaliśmy się w pozbawionym prądu schronisku PTTK - Bacówce. Mieli w sumie swój agregat i wysokie ceny w bufecie, ale sam z siebie bym tam raczej nie wrócił - obsługa w schronisku na Krawcowym Wierchu jest do bani!
Powrót dość dobrym tempem, około zmierzchu mgła się rozrzedziła dzięki czemu mogłem zrobić parę fotek.
Po powrocie do ośrodka obiadokolacja i kolejny dzień imprezy...
Parę

fotek:
Sylwester 2009/2010
Sylwester 2009/2010
Sylwester 2009/2010

Kubiesówka 2010
Kubiesówka 2010
Krawców Wierch 2010
Mgła Kubiesówka 2010

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.