Jeśli nie chcesz być zapomnianym szybko po śmierci, albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania,
albo czyń rzeczy warte opisania.

 - Benjamin Franklin

Ugh. Koniec? Wyróżniony

W sobotę miał się odbyć w klubie New Pretekst koncert God's Favorite Drug, kończący działalność Pretekstu na tyskim rynku, a jednocześnie zamykający pewien rozdział w działalności Agencji.
Niestety, koncert z przyzczyn niezależnych od nas się nie odbył. Wyciekająca woda zalała instalację elektryczną, skutecznie odcinając prąd z całego piętra lokalu.
Do ostatnich chwil próbowałem uratować koncert, udało się nawet ząłatwić agregat prądotwórczy, jednak okazało się że jest zbyt słaby do "napędzenia" nagłośnienia i jakiegoś podstawowego oświetlenia w lokalu.
Dla M-ADventure to miał być ostatni koncert klubowy przed zawieszeniem działalności, i na chwilę obecną nie wiem jeszcze czy GFD zdąży zagrać w Pretekście przed zamknięciem lokalu - i czy czasem nie zakończyliśmy już naszej działalności jednym z poprzednich koncertów.

Przyczyn zawieszenia, a i prawdopodobnie - definitywnego zakończenia przez nas działalności na polu artystycznym jest wiele, i sądzę że jedyne czego będziemy żałowali w przyszłości to tego, że nie skończyliśmy z tym wcześniej.
Na chwilę obecną po prostu nie da się z Agencji Artystycznej wyżyć - tzn. z Agencji zajmującej się muzyką rockową / alternatywną, organizującej koncerty w lokalach. Ludzie przestali chodzić na koncerty, a muzyka na żywo prędzej kogoś odstraszy niż przyciągnie do lokalu (o ile nie grają gwiazdy), bo ludzie mają dość hałasu na codzień, a przeciętne zespoły nie są w stanie zapewnić odbioru muzyki na takim poziomie, jaki dana osoba ma w domu oglądając klipy na Youtube.
Lokale niechętnie płacą jakiekolwiek stawki, a jeśli już to są to groszowe sprawy, a w wielu miejscach już nawet biletowanych koncertów zbyt chętnie nie robią. Zresztą - fani muzyki rockowej to dziady. Nie potrafią docenić artystów, i szkoda im wydać nawet 5-10 zł wstępu na koncert. Wolą oszczędzić kasę i zostać w domu, pijąc więcej taniego piwa i słuchając muzykę z płyt czy Youtube, narzekając na to że w Polsce jest tak mało ciekawych zespołów.
I jeśli ktoś twierdzi, że wydanie 10 zł za koncert to jest dużo, to powinien popatrzeć na fanów muzyki klubowej którym nie szkoda 10-15-20 zł za wstęp na imprezę na której gra DJ, dodatkowo zostawiają w barze wielokrotnie więcej pieniędzy, zamawiając drinki czy wódkę. No i nie wnoszą własnego piwa.
Całkowicie odrębną sprawą jest już w ogóle podejście właścicieli lokali do koncertów, często zdarzało się nierozwieszanie plakatów, mimo wcześniejszych umów, nie informowanie patronów czy też "rozdawnictwo" biletów na koncerty.
Kolejną kwestia jest wszechobecna korupcja i kolesiostwo w urzędach miast, domach kultury itp. - niestety, jak się nie posmaruje albo nie wypije kilku litrów gorzały z dyrektorami, to się imprezy nie zrobi.
Na samym końcu pozostaje chyba najważniejsze, przynajmniej dla mnie: organizując koncert nigdy nie można być pewnym czy się uda. Jest cała masa czynników niezależnych od Agencji, takich jak pogoda, inne imprezy w mieście, czynniki losowe, jakieś wydarzenia sportowe czy chociażby niewywiązanie się z umowy patronów, klubu lub "danie ciała" przez artystów.
Po zakończeniu projektu informatycznego nad którym obecnie pracujemy Sylwia zawiesi działalność M-ADventure, a ja będę starał się o dotację z UE na rozpoczęcie działalności, w ramach której będę się skupiał na informatyce i reklamie (www, GIS, ulotki itp.). Jeśli wszystko się dobrze potoczy, to mam nadzieję że w okolicach lipca będę już "oficjalnie" na swoim...

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.